To ciekawe, że kiedyś zrobiłabym prawie wszystko dla paczki dobrych fajek. W chwili obecnej wcale nie jestem taka pewna.
Mam paczkę. Wypalona ponad połowa, wyczęstowanych kilka. Jednak... mam wrażenie, że nie smakują tak samo jak jeszcze kilka miesięcy temu. Zamiast słodyczy jest gorycz, zamiast zapachu jest smród. Nie wiem co się stało...
Tak samo dziwne jest, że nie czuję wewnętrznego przymusu jedzenia. Jem wtedy, kiedy jestem głodna, przestaję jeść kiedy jestem najedzona. Nie jest co prawda aż tak prosto, bo mimo iż żołądek daje znać, że jest pełen, często nachodzi mnie ochota. Nie ma nic wspólnego z napadowym ssaniem gdzieś w środku, tylko tkwi gdzieś z tyłu głowy, przypominając o tym, że jedzenie jest nałogiem.
Kiedyś niejedzenie dawało mi siłę. Czułam się lepsza, szczęśliwsza. Wiedziałam, że mam coś, co jest tylko moje. Nie ważne, że wypadały mi włosy, łamały się paznokcie. Nie szkodzi, że nie miałam okresu prawie rok. Byłam kimś zupełnie innym, lepszym. Trzymałam jedzenie w garści, wiedziałam że tylko łyżeczka jogurtu oznacza łyżeczkę. Nie pięć opakowań.
Wiedziałam, że wejdę w najmniejsze spodnie. Wiedziałam, że jestem chuda. Ale ciągle nie dość.
Potem coś się stało. Zaczęłam się bać o swoje zdrowie, zapragnęłam choć troszkę wyzdrowieć. Z 48 kg zechciałam przytyć do 52. Bo tak będzie 'zdrowiej'.
To był błąd, duży błąd.
Zaczęły się okresy 5-cio dniowych głodówek poprzetykane weekendowymi napadami. Tyłam, tyłam, tyłam!
Nic dziwnego, skoro potrafiłam zjeść 3 tabliczki czekolady, pół blachy ciasta, paczkę chipsów, z 10 kanapek, pudełko lodów, do tego trzydaniowy obiad i budyń przed snem. Potem płacz, że jestem gruba. Chciałaś to masz. Nikt Ci tego jedzenia nie wpychał. A może jednak wpychał? Jakaś wewnętrzna siła. Jakieś monstrum, które zagnieździło się w głowie. Próby rzygania były nieudane. Senes w ilościach hurtowych pomagał oszukać głowę, która widząc płaski brzuch po nocy na kiblu mówiła: a widzisz? nie utyłaś, waga stoi, wymiary stoją, JEDZ. I wszystko na nowo.
Potem starałam się ogarnąć. Nie pamiętam ile cykli chudnę-tyję mam za sobą. Za każdym razem jest trudnej, obrzydliwie trudniej.
I senes też nie działa tak, jak dawniej.
I papierosy mają inny smak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz